W roku 2015 udało mi się nie tylko nadrobić kilka seriali, ale też przede wszystkim zobaczyć sporo nowości. Nieodmiennie przy każdym serialu zwracam uwagę na czołówki – uwielbiam doszukiwać się w nich odniesień do fabuły (zwłaszcza, kiedy znamy ją już lepiej), nie przepadam z kolei za czołówkami, które są po prostu zlepkiem scen z poszczególnych odcinków. W związku z tym postanowiłam przygotować zestawienie tych czołówek, które wzbudziły mój autentyczny zachwyt, ale – uwaga! – moja miłość do nich często nie pokrywa się z miłością do seriali, z których pochodzą. Tak to już czasem bywa, że niektóre serie potrafią bardzo rozczarować mimo dobrej czołówki.

10. American Horror Story (Season 1)

Tutaj akurat jestem fanką tak serialu, jak i czołówki – niestety nie widziałam żadnego sezonu poza pierwszym, bo drugi szybko mnie do siebie zniechęcił. Niemniej jednak czołówka pierwszego sezonu była świetna – bardzo niepokojąca z odpowiednio mroczną, oszczędną muzyką… nieraz miałam ciarki i przewijałam ją oglądając serial w samotności. 😉

9. Salem

Tu z kolei zupełnie inna sytuacja – mamy rewelacyjną czołówkę z muzyką Marylina Mansona, która zapowiada, że serial może utrzymywać podobny klimat, a dostajemy… twór raczej przeciętny. Dość powiedzieć, że po kilku odcinkach zupełnie przestało mnie interesować, co się stanie z bohaterami i dałam sobie spokój. Niemniej jednak czołówka zapadła mi w pamięć nie tylko przez wzgląd na muzykę, ale też mocny przekaz wizualny – zwłaszcza, że długo czekałam na jakikolwiek przemyślany serial o wiedźmach. 🙂

8. Marvel’s Jessica Jones

„Jessica Jones” to serial, na który w ogóle nie czekałam, a który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, co staje się powoli standardem dla produkcji Netflixa. 😉 Lubię animowane czołówki z ładnie dobranymi kolorami, więc ta kupiła mnie bardzo szybko, choć niestety równie szybko się nudzi – stąd miejsce 8., gdyż przy którymś odcinku z kolei jednak zaczęłam ją przewijać.

7. Vikings

„Vikings”, czyli serial, który za każdym razem, kiedy już wydawało się, że zaczyna fabularnie zjadać własny ogon, potrafił czymś zaskoczyć i zawrócić na właściwy tor. Czołówka tego serialu zachwyciła mnie już przy pierwszym odcinku świetnie dobranym utworem i rewelacyjnymi obrazami. Do tej pory mam „If I Had a Heart” Fever Ray na kilku playlistach.

6. Orange is the New Black

„Orange is the New Black” to serial, za który długo nie mogłam się zabrać, ale bardzo szybko zdobył moje serce świetnymi bohaterami i naprawdę ciekawą historią. Nie zniechęciły mnie do niego nawet słabsze ostatnio odcinki i z niecierpliwością czekam na kolejny sezon. Czołówka wpada na miejsce szóste tak naprawdę głównie za sprawą kawałka Reginy Spektor, który pasuje do serialu idealnie, ale obrazom też nic nie można zarzucić. Bardzo zgrabny pomysł.

5. Wayward Pines

„Wayward Pines” to moje osobiste najbardziej pozytywne zaskoczenie w zeszłym roku. Ależ mnie ten serial wciągnął! Miałam też to szczęście, że nie przeczytałam w Internecie żadnych spojlerów, więc tym bardziej wciągałam się w historię z odcinka na odcinek. Czołówka spodobała mi się głównie dlatego, że jest po pierwsze niepokojąca, a po drugie bardzo metaforyczna – to właśnie jeden z tych przypadków, kiedy po każdym odcinku odkrywa się w czołówce nowe analogie.

4. Halt and Catch Fire

Cóż za czołówka, cóż za serial! Chociaż tematyka może wydawać się banalna, to nagromadzenie świetnych postaci i rewelacyjny sposób prowadzenia akcji sprawił, że nie mogłam się od tego serialu oderwać. Polecam każdemu, nawet jeśli tematyka pozornie nie leży w kręgu jego zainteresowań.

3. The Leftovers

Największe rozczarowanie roku 2014 – pierwsze odcinki wciągały jak bagno, z każdym kolejnym niestety dostawaliśmy mnóstwo pytań i żadnej odpowiedzi. Pierwszy sezon mnie zmęczył i do drugiego pewnie nie zasiądę, ale klimatyczna czołówka wbija się w pamięć tak za pomocą muzyki, jak i obrazu. Świetny pomysł, zwłaszcza zważywszy na podejście do „zaginionych”.

2. True Detective

 

A tutaj niespodzianka – dwie czołówki ex aequo. Pierwszy sezon serialu podobał mi się o wiele bardziej i czołówka zachwyciła mnie od razu, ale z kolei w przypadku sezonu numer dwa wgniotła mnie w fotel. Mimo tego, że sam drugi sezon niestety miał tendencję mocno spadkową, to czołówka za każdym razem wywoływała u mnie ciary i nadal je wywołuje. I ta tajemnicza atmosfera… cudo!

A teraz last, but not least…

1. The Man in the High Castle

Na obecną chwilę najbardziej klimatyczna czołówka, jaką w życiu widziałam. Ta muzyka, ta animacja, ten klimat… cudo! Serial też niczego sobie, chociaż nie widziałam jeszcze całości. Nawet podczas pisania tego tekstu obejrzałam tę czołówkę ze trzy razy. Co ciekawe, kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz momentalnie przypomniał mi się klimat książki.

Oczywiście jest wiele innych dobrych czołówek i wybranie dziesięciu nie było łatwe, ale mam nadzieję, że przynajmniej częściowo zgadzacie się z moimi wyborami. Jakie czołówki podobały Wam się najbardziej i dlaczego?