„Kimi no Na Wa” („Your Name”, 君の名は。) to najnowszy film autorstwa Makoto Shinkai, jednego z moich ulubionych twórców współczesnego anime. Nie oglądam niestety obecnie zbyt wielu japońskich animacji, bo nie mam czasu na selekcjonowanie dobra pośród tylu tytułów, ale od czasu do czasu z przyjemnością zabieram się za tytuły polecone przez znajomych. „Kimi no Na Wa” jest tu wyjątkiem, bo wszystko, co wychodzi spod pióra (klawiatury? 😉 ) Makoto Shinkai, oglądam z wypiekami na twarzy. Piękna animacja i najczęściej mocno poruszające i angażujące historie to jego cecha charakterystyczna. Do tej pory moim faworytem pozostaje „Kumo no Mukou, Yakusoku no Basho” („A Place Promised in Our Early Days”), ale „Kimi no Na Wa” zbliżyło się bardzo blisko do mojego ulubieńca.

Postanowiłam napisać o tym, co składa się na wyjątkowo japoński klimat tej produkcji, ponieważ – w odróżnieniu od innych filmów Makoto Shinkai – wydarzenia tego filmu są bardzo głęboko osadzone w japońskiej kulturze, symbolice i religii, co dodaje mu dodatkowej głębi i – jakby nie było – walorów edukacyjnych. Ponieważ o większości z tych motywów uczyłam się jeszcze na studiach, postanowiłam i Wam je trochę przybliżyć, bo są one niezwykle ciekawe. Zacznijmy jednak od głównej historii.

/*SPOILER ALERT*/

Mitsuha, uczennica liceum mieszkająca w górzystym regionie Hida, jest już zmęczona życiem na wsi i w żartach wspomina, że w kolejnym życiu chciałaby być przystojnym chłopakiem z Tokio. Razem z babcią i siostrą kultywują tradycyjne japońskie zwyczaje i dbają o rodzinną świątynię. Pewnego dnia, bez żadnego wyraźnego powodu, Mitsuha budzi się w ciele chłopaka o imieniu Taki, licealisty z Tokio. Okazuje się, że para regularnie zamienia się ciałami. Niestety wszystkie wspomnienia związane z każdą z tych zamian znikają bardzo szybko, zupełnie jak sny. Mitsuha i Taki zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje dopiero wtedy, kiedy rodzina i znajomi przypominają im, jak dziwnie zachowywali się w ostatnich dniach. Zaczynają komunikować się ze sobą poprzez zapiski w zeszycie Mitsuhy i notatki w telefonie Takiego. Chcąc nie chcąc wpływają na swoje codzienne życia – Mitsuha pomaga Takiemu zbliżyć się do koleżanki z pracy, z kolei Taki sprawia, że Mitsuha staje się popularna w szkole.

Pewnego dnia jednak Taki budzi się z powrotem w swoim ciele i czuje, że coś się zmieniło. Po nieudanej randce z koleżanką z pracy próbuje skontaktować się z Mitsuhą, ale bez skutku. Od tej pory nie zamieniają się już ciałami. Taki postanawia odwiedzić Mitsuhę w jej miasteczku, ale niestety nie zna jego nazwy, a dodatkowo wspomnienia związane z Mitsuhą zaczynają blednąć. W końcu jeden z właścicieli restauracji w regionie Hida rozpoznaje miasteczko na rysunku wykonanym przez Takiego jako Itomori i informuje go, że zostało zniszczone przez fragment komety. Chłopak odnajduje nazwisko Mitsuhy na liście ofiar i dowiaduje się, kiedy wspomniana katastrofa miała miejsce – uświadamia sobie, że dzieliły ich aż trzy lata.

Taki postanawia udać się do rodzinnej świątyni Mitsuhy i napić się wyrabianego przez dziewczynę sake , mając nadzieję na ostatnią zamianę ciał i możliwość zapobieżenia jej śmierci. Wie, że Mitsuha złożyła je w ofierze w górskiej świątyni. Widzi fragment przeszłości dziewczyny i uświadamia sobie, że kiedyś się spotkali – swego czasu Mitsuha postanowiła odszukać Takiego i spotkali się w tokijskim metrze. Niestety przez wzgląd na trzyletnią różnicę Taki jeszcze jej wtedy nie znał. Dziewczyna przedstawiła się i dała mu w prezencie swoją wstążkę.

Taki budzi się w ciele Mitsuhy w dniu katastrofy. Postanawia porozmawiać z babcią dziewczyny i zdradzić jej swoją tajemnicę. Okazuje się, że zamiana ciał jest częścią historii rodziny Miyamizu powiązaną z dbaniem o tradycję i wytwarzaniem sake. Chłopakowi udaje się przekonać przyjaciół Mitsuhy do pomocy w organizacji ewakuacji wioski, ale wtedy uświadamia sobie, że dziewczyna prawdopodobnie znajduje się w jego ciele w górach, w związku z czym postanawia udać się do świątyni.

Zgodnie z przewidywaniem Takiego Mitsuha budzi się w jego ciele w świątyni i mimo tego, że wyczuwają swoją obecność, dzielą ich wspomniane trzy lata. Dopiero o zachodzie słońca wracają do swoich właściwych ciał i w końcu się spotykają. Powracając do swoich linii czasowych postanawiają zapisać nawzajem na dłoniach swoje imiona, aby móc o sobie pamiętać, ale Mitsuha znika, zanim zdąży zapisać swoje.

Mitsuha biegnie z powrotem do wioski czując, że jej wspomnienia o Takim zaczynają zanikać. Jeden z przyjaciół dziewczyny namawia ją, aby spróbowała namówić swojego ojca, burmistrza miasta, do pomocy w ewakuacji. Początkowo dziewczyna jest niechętna, ponieważ ojciec opuścił jej rodzinę dawno temu po śmierci matki, ale ostatecznie postanawia udać się do jego biura i spróbować. Podczas szybkiego biegu do centrum wioski dziewczyna odkrywa, że zamiast swojego imienia Taki napisał na jej dłoni „Kocham cię”. Mitsuha konfrontuje się ze swoim ojcem i przekonuje go do przeprowadzenia ewakuacji. Fragment komety spada na ziemię niszcząc miasto Itomori, ale większość z jego mieszkańców przeżywa katastrofę.

Pięć lat później Taki, absolwent uniwersytetu, szuka pracy, ale cały czas towarzyszy mu przeświadczenie, że brakuje mu w życiu czegoś ważnego. Zauważa przyjaciół Mitsuhy w jednej z restauracji w Tokio, ale nie pamięta ich. Pewnego dnia Taki i Mitsuha rozpoznają się podczas postoju pociągów na stacji. Obydwoje wybiegają z wagonów próbując się odnaleźć, aż w końcu spotykają się na schodach. Mając wrażenie, że dobrze się znają, pytają siebie nawzajem o swoje imiona.

/*KONIEC SPOILERÓW*/

Mam wrażenie, że historii przedstawionej w filmie nie da się do końca zrozumieć bez znajomości niektórych zagadnień związanych z japońską kulturą i wierzeniami. Film zawiera mnóstwo symboliki w postaci choćby kuchikamizake czy nawet zachodu słońca, podczas którego nasi bohaterowie są w stanie w końcu się spotkać. Ba, nawet nazwa wioski, z której pochodzi Mitsuha – Itomori – ma tutaj konkretne znaczenie. 🙂 Pozwólcie zatem, że przybliżę Wam po kolei wszystkie istotne pojęcia.

SHINTŌ (jap. 神道, dosł. „droga bóstw”, gdzie 神 – shin, 道 – , również kami no michi)

Rozważania warto zacząć od samego początku, czyli od rodzimej japońskiej religii politeistycznej shintō, na której opiera się praktycznie cała historia. Pierwsze zapisy związane z shintō pojawiły się w „Kojiki” (jap. 古事記, gdzie 古 – ko, 事 – ji, 記 – ki, dosł. „stare zapiski”, czyli historia Japonii spisana w 712 roku przez Ō no Yasumaro na rozkaz cesarzowej Gemmei) i „Nihonshoki” (jap. 日本書紀 lub 日本紀, gdzie 日本 – Nihon, 書 – sho, 紀 – ki, dosł. „kroniki japońskie”, powstałe w roku 720 ponownie za sprawą Ō no Yasumaro, tym razem na rozkaz cesarzowej Genshō), gdzie przedstawiono legendarną historię powstania Wysp Japońskich. Niemniej jednak nazwa shintō w tych zapiskach nie występuje – są to póki co wzmianki o rodzimych wierzeniach i obrzędach z nimi związanych. Tym sposobem dowiadujemy się, jak powstały najpotężniejsze, pierwotne bóstwa shintō. Poznajemy też historię Ninigi-no-Mikoto, wnuka bogini słońca Amaterasu, który zstąpił z niebios na Kyūshū i dał początek japońskiej linii cesarskiej. Jej pierwszym przedstawicielem był prawnuk Ninigi-no-Mikoto, legendarny cesarz Jimmu, zgodnie z podaniami wywodzący się w prostej linii od samej Amaterasu. W Kojiki znajdziemy trzy rozdziały, które kolejno opowiedzą nam o czasach bogów, legendarnym władcy Jimmu i pozostałych cesarzach, którzy pojawili się po nim. W pierwszych dwóch rozdziałach znajduje się mnóstwo informacji na temat interakcji z bogami. Trzeci, w dużej mierze niekompletny, skupia się bardziej na świecie doczesnym i cesarzach władających Japonią. Z całością można się zapoznać w języku polskim, gdyż Kojiki zostało przetłumaczone przez profesora Wiesława Kotańskiego jeszcze w 1986 roku i zdecydowanie do tego zachęcam – nagromadzenie dziwności i niezwykle mitycznego klimatu, jakie występuje w tych tekstach, jest rzadko spotykane w innych mitologiach. 🙂

Amaterasu i Susanoo.

W przeciwieństwie do wielu innych religii, nie trzeba publicznie wyznawać wiary w shintō, aby być jego wyznawcą. Każde urodzone w Japonii dziecko jest dodawane do specjalnej listy w najbliższej świątyni shintoistycznej, otrzymując tytuł „dziecka rodziny” (jap. 氏子, ujiko). Po śmierci ujiko zostaje „rodzinnym duchem” lub „rodzinnym kami” (jap. 氏神, ujigami). Z tego powodu o shintō mówi się często jako o kulcie przodków. Imię zapisane w lokalnej świątyni można z łatwością przenieść do nowego miejsca zamieszkania, a nawet być zapisanym w dwóch miejscach. Co prawda imiona są dodawane do list bez zgody zapisywanego i bez względu na wyznawaną przez niego wiarę, ale bynajmniej nie oznacza to narzucania komuś wyznania – jest to raczej oznaka bycia mile widzianym przez lokalne kami oraz obietnica dodania zapisanej osoby do panteonu kami po śmierci.

Amaterasu, Słońce japońskiej mitologii.

Cześć kami oddaje się głównie w świątyniach publicznych, ale w domach i mieszkaniach znajdują się często małe domowe ołtarze nazywane kamidana (jap. 神棚, dosł. „boska półka”). Publiczne śwątynie to miejsca, które są swoistymi przekaźnikami dla kami. Świątynią mogą też być specjalne miejsca na łonie natury, np. zagajniki, wodospady czy, jak w przypadku filmu Kimi no Na Wa, jaskinie. Takie miejsca noszą nazwę mori.

Wygląd publicznych świątyń różni się w zależności od okresu, w którym dana świątynia powstawała, ale przy wejściu do każdej z nich znajdziemy torii (jap. 鳥居, dosł. „ptasi dom”), czyli charakterystyczną bramę demonstrującą rozgraniczenie miejsca świeckiego od świątynnego. Jest aż 20 różnych stylów architektonicznych, w których można zbudować taką bramę i różnią się od siebie w zależności od tego, jakie kami są czczone w danej świątyni.

W świątyniach odbywają się cykliczne rytuały, religijne ceremonie związane z życiem okolicznych mieszkańców oraz festiwale. Wszystkie są organizowane przez kapłanów, którzy nie tylko służą kami, ale również zarządają świątynią. Wszystkie świątynie są instytucjami prywatnymi i są wspierane finansowo przez społeczeństwo i odwiedzających. W niektórych festiwalach biorą udział setki tysięcy odwiedzających, zwłaszcza w okolicy Nowego Roku.

Shintō jest obecnie najpopularniejszą religią w Japonii, wyznawaną przez ponad 80% społeczeństwa. Co ciekawe, niewielu Japończyków określa siebie samych jako „wyznawców shintō„. Wynika to głównie z tego, że religia ta ma wiele przejawów – Japończycy często uczęszczają do świątyń i oddają cześć kami, ale nie wiąże się to ze stuprocentowym przestrzeganiem wszystkich obrzędów, a wynika raczej z rodzinnych tradycji.

W Japonii jest ponad 80 000 świątyń shintō i około 85 000 kapłanów shintoistycznych.

KAMI (jap. 神)

Proste przetłumaczenie określenia kami nastręcza wielu problemów. Nie jest to po prostu bóstwo czy bóg. Kami to coś znacznie więcej – najczęściej duchy lub zjawiska, które czci się w ramach religii shintō. Mogą być elementami krajobrazu, siłami natury, istotami lub cechami, które te istoty przejawiają, czy też duchami zmarłych członków rodziny. Wiele kami uznaje się za legendarnych przodków wielkich klanów. Dlatego w tekście używam określenia kami zamiast po prostu „bóstwa” – tłumaczenie to nie oddaje w stu procentach istoty tego, czym jest kami.

Można powiedzieć, że kami dzieli się na trzy podstawowe wariacje: amatsu-kami („niebiańskie kami”), kunitsu-kami („kami ziemskiego królestwa”) oraz yaoyorozu no kami („niezliczone kami„). Japoński zapis nazwy yaoyorozu no kami (八百万の神, gdzie 八百万 – yaoyorozu – osiem milionów, の – partykuła przynależności, 神 – kami) dosłownie oznacza „osiem milionów kami„, ale w przenośni określa nieskończoną, wszechobecną liczbę kami. Japończycy, podobnie jak inne narody azjatyckie, często używają ósemki do określenia wszechobecności.

Chociaż w nawiązaniu do starożytnych tekstów kami mogą być przedstawiane jako wszechpotężne istoty, we współczesnym shinto wielu kapłanów opisuje kami jako antropomorficzne duchy. Jednym z nich jest mitologiczna Amaterasu-ōmikami, swoista „bogini” Słońca w shintoistycznym panteonie. Chociaż te kami są uważane za bóstwa, nie są ani wszechmogące, ani wszechwiedzące – wręcz przeciwnie, dość często dopuszczają się nieuczciwych czynów. Przykład tego możemy znaleźć choćby w mitach o Amaterasu – była w stanie zobaczyć, co dzieje się w świecie ludzi, ale potrzebowała specjalnych rytuałów, żeby poznać przyszłość.

Amaterasu, Autor: Aya Kato

Również przodkowie niektórych rodzin mogą być czczeni jako kami. W tym przypadku nie wynika to z ich boskich mocy, ale najczęściej z jakiejś szczególnej, szlachetnej cechy, jaką oznaczali się za życia. Przodkom oddaje się cześć w określonym regionie, a ku ich czci buduje się niewielkie kaplice o nazwie hokora. Dobrym przykładem może być Tenjin, który za życia nosił imię Sugawara no Michizane (845-903) – był on znanym poetą, mędrcem i politykiem okresu Heian.

Co ciekawe, chrześcijański Bóg określany jest przez Japończyków mianem Kami-sama, co w wolnym tłumaczeniu może znaczyć „szanowne bóstwo”.

MUSUBI (jap. 結び, od 結ぶ – „wiązać”), ITO (jap. 糸 – „przędza, sznurek, wątek”)

Musubi to dosłownie „więź” – pochodzi od czasownika musubu, czyli wiązać (zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym). Warto zauważyć, że elementem składowym tego znaku jest znajdujący się po lewej stronie 糸 (ito), piktogram oznaczający sznur, połączenie lub przędzę. Zgodnie z rodzimymi wierzeniami japońskimi Musubi no Kami ( 結びの神, dosł. kami więzi) jest kami miłości i małżeństwa, czyli skupia się na więzi łączącej dwójkę osób. Znak (czy może wyrażenie) 糸 („ito”) jest w zasadzie wszechobecny w tym anime – miasto, w którym mieszka rodzina Mitsuhy nazywa się Itomori, a sama dziewczyna daje głównemu bohaterowi w prezencie wykonaną przez siebie plecionkę. Możemy też wielokrotnie zauważyć, że rodzina Mitsuhy wykonuje tradycyjne plecionki korzystając ze specjalistycznych narzędzi. 糸 występuje często również w formie słynnego czerwonego sznurka, który łączy ze sobą osoby, które są sobie przeznaczone.

Przy tej okazji warto wspomnieć, że w filmach Makoto Shinkai bardzo często pojawia się księżyc, symbol Tsukuyomi no Mikoto (jap. 月読尊, dosł. „Duch Przywołujący Księżyce”). W wielu ujęciach widzimy księżyc „obserwujący” dwójkę osób połączonych ze sobą słynną nicią przeznaczenia. To nawiązanie do historii Tsukuyomi no Mikoto oraz jego siostry – bogini Amaterasu, która wygnała go z niebiańskiej równiny za zabicie bogini pożywienia Ukemochi. Mówi się, że to właśnie dlatego Słońce i Księżyc nie pojawiają się nigdy razem na niebie.

KAGURA (jap. 神楽, かぐら, „boska rozrywka”)

Kagura to tradycyjny, rytualny taniec religii shinto. Korzenie kagura sięgają czasów dawniejszych niż nawet teatr Nō. Niegdyś taniec ściśle związany wyłącznie z ceremoniami, obecnie bardziej związany z porami roku i kolorami teatru kabuki, rozwija się głównie w prefekturze Shimane i okolicy Hiroshimy.

Już w Kojiki i Nihonshoki pojawiały się wzmianki o rytualnych tańcach folklorystycznych. Według podań zaczątków kagura można doszukiwać się w historii o Amaterasu i Ame no Uzume – w micie Amaterasu zamknęła się w jaskini, co wywołało na Ziemi ciemność i chłód. Pozostałe kami wymyśliły podstęp, który miał wywabić Amaterasu na zewnątrz. Ame no Uzume, kami świtu i radosnej zabawy, zaczęła tańczyć przed jaskinią. Zamieszanie na zewnątrz skłoniło Amaterasu do wyjrzenia ze swojej kryjówki, co pozwoliło na jej schwytanie.

Początkowo rytualne tańce nazywano kamikura lub kamukura (jap. 神座). Wykonywane były na dworze cesarskim przez miko, panny świątynne, które miały być potomkiniami Ame no Uzume. Z czasem te oficjalne tańce zainspirowały podobne obchody w mniejszych miasteczkach i wioskach – ten odłam nazwano satokagura (jap. 里神楽, gdzie 里 – „wioska”, 神楽 – „kagura”). Z czasem przyjęły się w różnych miejscach i pojawiały się przy różnych okazjach – obecnie wiążą się raczej z folklorem, niż oficjalnymi uroczystościami na dworze.

W filmie widzimy Mitsuhę i jej siostrę podczas wykonywania rytualnego tańca – umiejętności te przekazywane są często z pokolenia na pokolenie, zwłaszcza w przypadku rodzin, które opiekują się konkretnymi świątyniami i dbają o podtrzymanie tradycji poprzez kontynuowanie różnych obrzędów, w skład których wchodzi nie tylko tworzenie plecionek, ale również przygotowywanie kuchikamizake.

KUCHIKAMIZAKE (jap. 口噛み酒, gdzie:  口噛み – „przeżute”, 酒 – „sake”, dosł. „przeżuwane sake”)

Kuchikamizake powstaje w wyniku przeżucia ryżu, z którego następnie wykonuje się alkohol. W przypadku tego trunku ślina działa jako zaczątek fermentacji. Jest to jeden z pierwszych udokumentowanych procesów produkcji sake. Alkohol powstały w wyniku tego procesu jest nieprzezroczysty i kwaśnawy w smaku. Zgodnie z tradycją do produkcji ryżowej bazy do kuchikamizake wykorzystywano młode dziewczyny, najczęściej dziewice. Aż do 1930 roku na Okinawie wykorzystywano kuchikamizake przy okazji różnych rytuałów.

W filmie Mitsuha razem z siostrą przygotowują bazę do kuchikamizake podczas tradycyjnego rytuału. Co ciekawe, możemy zaobserwować, że koleżanki w ich wieku uważają tę praktykę za obrzydliwą i głośno ją komentują. Obecnie raczej nie korzysta się z tego sposobu produkcji sake, nawet rytualnie.

Mam nadzieję, że rozpisanie wszystkich tradycyjnych nawiązań w tym anime pomoże Wam trochę lepiej zrozumieć całe tło tej historii, które zaskakująco mocno osadzone jest w japońskich wierzeniach i mitologii. Co ciekawe, początkowo film miał mieć zupełnie inny tytuł i był on kilkukrotnie zmieniany – kiedy w 2014 roku Makoto Shinkai wysłał do studia Toho propozycję scenariusza, w dokumentach widniał tytuł „Yume to shiriseba” (jap. 夢と知りせば – dosł. „gdybym tylko wiedział, że to sen”). Zanim otrzymaliśmy ostateczny tytuł filmu, był on zmieniany jeszcze dwukrotnie – najpierw na „Kimi no Musubime” (jap. きみの結びめ – dosł. „Twoja więź”), a później na „Kimi wa Kono Sekai no Hanbun” (jap. きみはこの世界のはんぶん – dosł. „Jesteś połową tego świata”). Muszę przyznać, że pierwotny tytuł chyba bardziej mi się podoba. 😉

Ostatnią ważną rzeczą, o jakiej chciałabym napisać jest powód, dla którego Taki i Mitsuha zapomnieli o sobie po spotkaniu na szczycie góry podczas tzw. katawaredoki (jap. 片割れ時 – dosł. „czas jedności”, gdzie kataware [片割れ] można rozumieć jako „jedność, jedną część”). Na twitterze zadano mi pytanie, czy wiem, dlaczego właśnie tak się stało. Nie wiem oczywiście, jaki był zamysł autora, ale mam swoje podejrzenia w tym temacie. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że – aby móc zamienić się ciałami ostatni raz – obydwoje musieli złożyć w ofierze część siebie. Taki po wejściu do jaskini znajduje kuchikamizake przygotowane przez Mitsuhę, w którym znajduje się jej cząstka. Sam Taki niestety nie może dać nic od siebie – dlatego w ofierze zostają złożone wspomnienia.

Dla zainteresowanych – ciekawy wywiad, w którym Makoto Shinkai opowiada o swoich inspiracjach przy tworzeniu Kimi no Na Wa.

Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie pisało się tę notkę – nawet mimo tego, że musiałam zajrzeć w stare podręczniki i kilka japońskich słowników. Dajcie koniecznie znać, jeśli chcecie, żeby na blogu pojawiało się więcej tego typu tekstów!